Jak z coraz gorszego OSX zrobić system?

Posted on Thu 25 February 2016 in Macbook • [2 min read]

Adnotacja z 2026: artykuł nigdy nie dokończony

Plan jest prosty: w obliczu zagłady całej miodności jaka jest w Mac OS X muszę przedsięwziąć kroki, które połatają ten system na tyle, że da się na nim sprawnie pracować dopóki nie wykonam planu B: czyli pełnego powrotu na łono Linuksa albo też FreeBSD.

Plan, jak każde zamierzenie, musi mieć plan czyli spis kroków, które należy uczynić w odpowiedniej kolejności. Przyjmuję zasadę, że idę od ogółu do szczegółu czyli najpierw nakreślam co mnie uwiera, a potem opisuję kroki naprawcze ze szczegółami.

W trakcie tej moje wędrówki będę z pewnością wpadał w dygresje. Już się to stało bo szukając rozbudowanych konfiguracji Hammerspoona dowiedziałem się o Spacemacsie i przypomniał mi się Mutt.

Krok 1. Hammerspoon

Podstawową niedogodnością OSX jest jego uwikłanie w grafikę. UI jest dobry, w miarę oszczędny ale samo machanie myszką mnie męczy i coraz częściej marzy mi się powrót do Ratpoisona. Mógłbym po prostu uruchamiać Ratpoisona w XQuartz lecz odczuwam do tego pomysłu obrzydzenie. Jakbym dolnopłuk wbudowywał do ślicznej, drewnianej sławojki gdzie widoki piękne ale zapach już nie. Zamiast więc pełnego WM (Window Manager) łapałem się na coraz to inne protezy. Najpierw był to SizeUp i w nim dosłownie kilka skrótów, bez porównania z oryginalną konfiguracją mojego Ratpoisona, potem Slate ale w nim z braku czasu porobiłem na szybko tylko to co miałem już w SizeUp. Zresztą Slate zna się wyłącznie na zarządzaniu oknami aplikacji, a mnie trzeba czegoś więcej - chcę mieć możliwość robienia całych zestawów okien (layouts), podpinania outputu z aplikacji, itp.

I wtedy znalazłem Hammerspoona.