Nie ma playera nad mplayera

Posted on Thu 28 January 2021 in Multimedia • [2 min read]

Adnotacja z 2026: artykuł nigdy nie dokończony

Na jednym ze znanych portali pojawił się artykuł wychwalający polskie odtwarzacze wideo. Rzeczywiście, coś było pod Windows, co było niezłe i czego podobno, z powodzeniem, używał też świat.

Czytając tekst o najlepszym playerze, jakim był SubEdit Player, uświadomiłem sobie, że widzę okres największej sławy programu z zupełnie innej perpsektywy bo...

...bo "siedziałem" na Linuksie. Na nim niepodzielnie królował MPlayer. Domenę mplayerhq.hu znałem na pamięć i śniła mi się po nocach. No, może przesadziłem, ale tylko trochę.

MPlayera kompilowałem dziesiątki razy, próbując w ten sposób wycisnąć z moich maszyn ostatnie cykle. Był, czy raczej jest, szybki jak gazela, zwinny jak fredka i wciąż ma najlepszy interfejs na świecie! Bo ŻADEN.

Interfejs w MPlayerze to niedoścignionie cudo projektowania UX. Gdy używam MPlayera, pomysły Jonathana Ive - tego od iMaca - wyglądają jak lameriada, jak tanie plastikowe zabawki z Chin. Taki design kocha się od pierwszego użycia. No bo jak nie kochać pomysłu, aby w programie do wyświetlania filmu nie zasłaniać ekranu niepotrzebnymi gadżetami?

W MPlayerze operuje się klawiszami, nie skrótami, które wyginają palce i przyśpieszają artretyzm, ale pojedynczymi klawiszami. Dla przykładu gdy chcę zobaczyć ile filmu jeszcze zostało do końca? Naciskam literę "o". Chcę przewinąć do przodu, naciskam strzałkę w prawo, chcę przewinąć ale o dłuższy czas - naciskam strzałkę w górę. Kto myśli, że to niewygodne niech obsłuży swojego playera jedną ręką, skoro w drugiej trzyma butelkę z piwem.

MPlayera można obsłużyć dużym paluchem u nogi, małym nie próbowałem.

Ale jest jeszcze jedna niespodzianka, za którą tak kocha się MPlayera: skróty są intuicyjne. Serio! Zupełnie jak w VIM-ie. Steve Jobs złapałby się za trzustkę z zazdrości gdyby miał MPlayera. Kto używa VIM-a ten wie, że "b" to