Mamona w kawiarni czyli co na to Stefan Banach

Posted on Sun 06 March 2016 in Shitz, Wypociny

Nasłuchałem się kilka dni temu w kawiarni...

Jakaś pani zajęła moje ulubione krzesło, eee pitolę... pierwsze z brzegu miejsce ale tak się składa, że zawsze tam siadam, no więc zajęła to miejsce więc, chcąc nie chcąc, musiałem usiąść na drugim końcu stołu. Pech chce, że tam obok są kanapy na pogaduchy i akurat dziś zebrała się na nich 4-osobowa grupka młodych kolesi.

Podsłuchiwałem ich odrobinę bo mówili o blogach, wiralach, youtubie i kasie. A starzejący się mózg chciwy jest porównań z młodymi. Strzygąc więc uszami pojąłem, że spotkali się bo jeden z nich ma kasę, a pozostali, zdaje się, umiejętności i chyba jakieś blogi. Gadali co nowego i fajnego jest w Internetach, między innymi wspomnieli osobnika, co testowałÂ ostre sosy.

https://www.youtube.com/watch?v=1DuCGiLTZIA

Mam mieszane uczucia gdy oglądam takie vlogi, mam świadomość, że jakiś młody cwaniaczek bez skrupułów, żeruje na nie do końca ogarniającym rzeczywistość dziadku. Być może mu płaci, być może dziadek ma się od tej kasy lepiej, ale żerowanie odbywa się dalej, lecz na innym poziomie.
Bywa to śmieszne ale żałosne jest zarazem. Jak nie kumasz o co chodzi to przypomnij sobie żałosnego typa w starym swetrze, straszącego że "nie będzie niczego" (tu akurat, ośmieszanie demokracji może mieć pozytywny wpływ) albo Cygana, elektryka wysokich napięć.

Krzysztof Kononowicz

Kolesie w kawiarni dyskutowali o tym wszystkim wyłącznie w kontekście zarabiania kasiory. Mieli po ok. 30+parę lat. Mojemu pokoleniu też się to zdarzało, wprawdzie miejsca były inne - nie było sieciowych kawiarni tylko speluny lub budki z piwem, a ciastka jadło się wyłacznie na imieninach u cioci lub babci, zamiast late i macchiato lano piwo z pipy, ale to tylko sztafarz, dekoracja.

Treść naszych rozmów była zupełnie inna. To nie były rozmowy biznesowe, to było pieprzenie 3po3, w które nikt nie wierzył, to były marzenia nie do spełnienia. Tak nas wychowało otoczenie. Z szarych okolic i ubrań oraz zasłyszanych w TV zdań schizofrenicznym szeptem wkradało się do mózgu przesłanie: Wyżej dupy nie podskoczysz.

W kawiarni za to, podsłuchałem konkretne wytyczne. Ich celem było zarobić MAMONĘ.

Nie potępiam, nie oceniam, nie znam się. Czasy są inne, inne są potrzeby. Ale...

p.s. Jak z "Ekspresu reporterów", życie dopisało ciąg dalszy. Obejrzałem wczoraj film dokumentalny o Stefanie Banachu i padły tam takie oto słowa:

https://youtu.be/OTYsLlSc9xQ

p.p.s. Serdecznie przepraszam, że w towarzystwie naukowców umieściłem dwóch hm... osobników rasy humanoidalnej ale taki właśnie jest w swej istocie Internet.